top of page

Stres zmora obecnych czasów!

Stres to czynnik zaburzający homeostazę organizmu czyli jego równowagę. Czynnikami, które mogą powodować stres są czynniki fizyczne, biochemiczne, mentalne i wiele innych. Stres jednak nie zawsze jest zły i pierwotnie ma na celu mobilizację naszego organizmu i gotowość do działania. W obecnych czasach jest go jednak zdecydowanie za dużo, a to niesie za sobą przykre konsekwencje zdrowotne. Aby lepiej zrozumieć skąd w naszym organizmie reakcja na stres warto cofnąć się do czasów, gdzie stresorem było dzikie zwierzę, a nie deadline w korporacji. Na widok dzikiego zwierzęcia od razu w głowie pojawia się myśl UCIEKAJ, a my robimy to w takim tempie jak rasowi sprinterzy na największych imprezach sportowych. Kolejny sygnał jaki do nas dociera to WALCZ, a nasze moce zwyczajnie wzrastają. Ostatnia sytuacja może dotyczyć jednak paraliżu ze strachu i to też jedna z reakcji na stres, świadcząca o wzroście aktywności części współczulnej układu nerwowego. Wszystkie te mechanizmy lata temu były nam potrzebne do przetrwania w dzikim środowisku. Wszystkie te mechanizmy dzieją się poza naszą świadomością tylko po to, żeby w porę zareagować, a nie godzinami zastanawiać się w naszej świadomości czy aby na pewno to dobra decyzja.


Taka forma reakcji na stres jest jak najbardziej fizjologiczna, tylko obecnie nie goni nas dzikie zwierzę, a np. zobowiązania i terminy w pracy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby układ współczulny po reakcji na stres wracał do normalnego poziomu swojej aktywności, tym samym organizm wracałby do stanu równowagi. Dlaczego jednak tak się nie dzieje? Dzisiejszy świat i pęd życia zwyczajnie nam na to nie pozwala dostarczając nam o wiele więcej sytuacji stresowych. My sami toniemy w tym pędzie i ilości codziennych obowiązków niekoniecznie mając na uwadze swoje zdrowie i pogarszające się często samopoczucie.


Jak fizjologicznie w naszym organizmie przejawia się stres?

Najlepiej będzie pokazać to na przykładzie. Jest poniedziałek rano, robimy wszystkie codzienne czynności żeby uszykować się do pracy, często ogarniając jeszcze dzieci, mając w głowie, że trzeba zawieźć je do szkoły, samemu nie utknąć w korku i złożyć projekt na czas bo deadline był do wczoraj. Presja czasu i środowiska aktywuje stres psychologiczny, bo my sami nakręcamy się żeby ze wszystkim zdążyć. W naszym organizmie wydziela się adrenalina – hormon wytwarzany przez nadnercza, który stymuluje nasze reakcje w odruchu walcz- uciekaj czyli mobilizuje organizm. W pędzie i presji adrenalina ma dostarczyć nam energii i robi to poprzez redukcję tkanki tłuszczowej i rozpad białka z komórek mięśniowych. Dlatego np. tracimy apetyt albo wręcz odwrotnie podjadamy, przez co niekoniecznie czujemy się później dobrze i narzekamy na wzdęcia czy zgagę.

Gdy po około 10 minutach stres nie mija, a wręcz się przedłuża nasze nadnercza uwalniają kolejny z hormonów- kortyzol. Dzięki niemu zwiększa się poziom glukozy we krwi, co daje sygnał do trzustki aby rozpoczęła produkcje insuliny, mającą go obniżyć, jednak kortyzol jednocześnie hamuje wrażliwość tkanek na wytworzoną insulinę. Wtedy np. wzrasta ochota na słodycze. Wszystko jednak powinno wrócić do normy, ale niestety często tak się nie dzieje…


Dosyć często zapominamy o odpoczynku, wyciszeniu, a tym bardziej nicnierobieniu. Jesteśmy przebodźcowani ilością informacji jakie do nas docierają, a to odbiera organizmowi naturalną zdolność do radzenia sobie ze stresem i jego tolerancją.

Kortyzol w odpowiedniej ilości jest organizmowi fizjologicznie potrzebny, a zmiana jego poziomu wiąże się z cyklem dobowym, gdzie największa jego ilość wydzielana jest naturalnie około godziny 8.00, a jego największy spadek odnotowywany powinien być około 24.00. Przewlekły stres, który wielokrotnie jest wszechobecny prowadzi do coraz to większego pogarszania samopoczucia, a jego objawami mogą być:

- przyrost masy ciała

- przewlekłe zmęczenie

- spadek koncentracji

- problemy z zasypianiem

- wybudzanie się w nocy

- niepokój

- ataki paniki

- spadek libido

- trądzik

- wypadanie włosów


Jeśli wyżej wymienione objawy nie dają nam do myślenia, a my mimo zapalonej kontrolki nadal jedziemy z tą samą prędkością przechodzimy do stanu nazywanego wyczerpaniem nadnerczy, w którym poziom kortyzolu spada, a kolejne objawy pojawiają się niczym lawina:

- uczucie przepracowania

- brak energii

- osłabienie

- ciągłe zmęczenie

- brak regeneracji i uczucie niewyspania mimo długiego czasu poświęconego na sen

- zawroty głowy

- stany depresyjne


Jest to stan poważnego zaburzenia zdrowia. Stres to również nadmierne napięcia w ciele, głównie okolicy miednicy i kości ogonowej czy stawów skroniowo- żuchwowych w obrębie twarzy. Po latach może dochodzić tam do zwyrodnień czy bólu, co niejednokrotnie obserwuje w gabinecie. Na sutek stresu zmienia się postawa ciała, a nasz układ nerwowy szuka kompensacji by zaadaptować nas do funkcjonowania w tych trudnych okolicznościach. Wszystko jednak, ma swoje granice i nie da się tak funkcjonować w nieskończoność. Ba, sami dostaniemy szereg sygnałów z naszego organizmu o toczącym się procesie chorobowym danego obszaru i tym samym dużej ilości stanu zapalnego w organizmie. Mamy jednak realny wpływ na to, aby stres nie rządził naszym ciałem i umysłem. Warto jednak głęboko zastanowić się nad tym, że zdrowie jest tylko jedno, a każdy sygnał od organizmu niczym kontrolka w aucie niech będzie chwilą zastanowienia i zatrzymania, aby w porę zareagować i sięgnąć po pomoc.

58 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Kommentare


bottom of page